Jak się malować do pracy?

Czas czytania
1 minute
Przeczytałeś już

Jak się malować do pracy?

Jak się malować do pracy? Im dyskretniej, tym lepiej. Makijaż ma pasować do spokojnych kolorów kostiumu i laptopa. Ale skromnie nie znaczy nudno! Nawet w delikatnym make-up no make-up będziesz zbierać komplementy. A najnowsze kredki, pomadki i tusze wyglądają tak profesjonalnie, że można je trzymać na biurku bez obawy przed szefem.

Podpowiadam, jak wyglądać na nieumalowaną, a jednocześnie podkreślić wszyst­ko, co najpiękniejsze.

Najlepszy jest lekki podkład w natu­ralnym kolorze cery. Nie nakła­daj go zbyt dużo, bo będzie wy­glądał sztucznie i zbierze się u nasady włosów. Najlepiej wy­próbuj kompakty. Są lekkie, w opakowaniu mają gąbkę i lu­sterko, idealne do szybkich po­prawek przez prezentacją. Więk­szość podkładów w kompakcie nie wymaga stosowania pudru sypkiego. Ale jeśli masz tłustą cerę, przed wyjściem do pracy warto przysypać nim nos, czo­ło i brodę. To utrwali makijaż i sprawi, że twarz nie będzie się brzydko świecić.
Wybieraj łagodne kolory. Sztucz­ne białe światło wyostrza je. Dlatego jeśli przesadzisz z czar­ną kredką do brwi, twarz będzie wyglądać jak u gejszy. Zamiast rysować łuk brwiowy, spróbuj go delikatnie przyciemnić brą­zowym albo grafitowym cie­niem nałożonym pędzelkiem. Zrezygnuj też z mocnego eye-linera, lepiej wybierz cień, syp­ki albo kremowy, w jasnym pa­stelowym kolorze. Palcem roz­prowadź go na ruchomej po­wiece oka. Cień miej pod ręką w biurowym organizerze, bo z makijażem oczu jest jak z pu­drowaniem nosa: trzeba robić korekty w ciągu dnia. Teraz wy­starczy nałożyć warstwę tuszu na rzęsy, i gotowe!
Usta podkreśl btyszczykiem. Naj­bezpieczniej w odcieniu deli­katnego różu. Albo zgaszonej czerwieni, jeśli masz ważne spo­tkanie i jesteś ubrana wyjątko­wo elegancko. Żeby kolor i blask trzymały się dłużej, obrysuj wcze­śniej usta konturówką, lekko ro­zetrzyj ją pędzelkiem i dopiero wtedy nałóż błyszczyk. Róż nałóż tylko raz! Wybierz kolor o dwa tony ciemniejszy niż kar­nacja, najlepiej ciepły, jarzębi­nowy lub cynamonowy.

Popra­wianie różu w ciągu dnia bywa ryzykowne. Druga warstwa koloru na policzkach sprawia, że za­miast lekkiej poświaty powsta­nie plama. Dlatego tego kosmety­ku używaj wyjątkowo oszczędnie. Podobnie jak pudru, który na­kładany warstwami na twarz pod koniec dnia stworzy maskę. Za to nie żałuj twarzy bibułek matujących. Klimatyzacja, która nasila wydzielanie gruczołów ło­jowych, sprawia, że po kilku go­dzinach nawet sucha cera może się błyszczeć. Wtedy wystarczy przyłożyć do czoła i nosa bibuł­kę. Makijaż zostanie na miejscu, a cera będzie świeża i matowa.

www.prestigeegoist.pl

Autor:
Ana Bieszczad-Imam