Jak skutecznie poszukiwać zatrudnienia (10) - rozmowa kwalifikacyjna

Czas czytania
3min.
Przeczytałeś już

Jak skutecznie poszukiwać zatrudnienia (10) - rozmowa kwalifikacyjna

Rzadko spotyka się rekrutacje, na których brakuje bezpośredniej konfrontacji z pracodawcą. Ta ma najczęściej formę dyskusji, rozmowy z wyraźnym jednak bagażem emocjonalnym po naszej stronie i przez to staje się często ciężkim etapem do przebycia. Jak sobie z nią poradzić? Szeroko dostępne są w Internecie porady na temat odbywania takich spotkań rekrutacyjnych, jednak skupiają się one na zagadnieniach bardziej technicznych (kiedy przyjść, jak wyglądać, itd.). Z punktu widzenia naszego rozmówcy są one istotne, lecz nie przesadzajmy. O wiele ważniejsze jest samo wrażenie nabywane przez niego podczas dyskusji. Oczywiście, efekt pierwszych kilku sekund rzutuje na dalszy odbiór przekazywanej przez nas treści, ale inteligentnie prowadzona rozmowa może zdziałać o wiele więcej niż się spodziewamy.

Poniżej garść porad:
 
  • Na pewno nie należy za wszelką cenę starać się odpowiadać na pytania w sposób, który wydaje się nam pożądany przez drugą stronę – nawet jeśli nasze przeczucia się sprawdzają rekruter stwierdzi, że jesteśmy w stanie zaprzedać duszę za pracę, co nie jest dobrym podsumowaniem. Poza tym, nikt nie lubi lizusów. 
  • Często spotykana taktyka agresywnej rozmowy ma na celu sprawdzić, w którym momencie nasza złość czy zdenerwowanie przekształcić się może w niekontrolowany wybuch gniewu. Pamiętajmy, że sposób moderowania rozmowy przez rekrutera jest dostosowany zawsze do celów, które chce osiągnąć ( w tym przypadku uzyskać konkretne informacje) i nie powinniśmy przez ten pryzmat oceniać personalnie naszego rozmówcy. Ma to zastosowanie także w sytuacji, gdy dyskusja przebiega wręcz w przyjacielskiej atmosferze lub uzyskujemy tylko zestaw pytań czując brak jakichkolwiek emocji po drugiej stronie.
  • Ilość przekazywanych przez nas informacji powinna być wystarczająca. Nie należy praktykować słowotoku, ponieważ liczy się jakość wypowiedzi. Z drugiej strony artykułowanie pojedynczych zdań także zbyt wiele naszemu rozmówcy nie powie. Musimy najzwyczajniej w świecie wyczuć, jaka ilość danych będzie pełną odpowiedzią na postawione pytanie stosując przy tym zasadę – im mniej powiesz, tym więcej powiesz. Szum informacyjny może wywołać lawinę dodatkowych pytań, które określony wątek będą rozkładały na czynniki pierwsze. Co, gdy ów wątek dotyczy niemiłego dla nas incydentu i zamiast reklamować kolejne osiągnięcia skupiamy się na tłumaczeniu pewnej historii?
  • Mówimy prawdę. Prędzej czy później pracodawca dowie się ile jesteśmy warci, a więc przedstawienie tylko wiarygodnych informacji uznajemy za prawidłowe. Odradzam hiperbolizowanie, które może odwrócić się na naszą niekorzyść już w pierwszych dniach pracy... a nawet wcześniej podczas sesji assessment center (jeśli w procesie rekrutacji takowa jest przewidziana). Oczywiście, czasem może się okazać, że nasze kwalifikacje wyglądają tylko pięknie na papierze (CV) ale pamiętajmy, że musimy dbać także o nasz wizerunek na rynku pracy – czasem warto jest przegrać bitwę aby wygrać całą wojnę. Tym samym prawdomówność w dłuższej perspektywie popłaca (jesteśmy wiarygodni, a poza tym wiemy, które kwalifikacje wymagają podciągnięcia lub wręcz uzyskania).
  • Skoro jesteśmy zaproszeni nie wypada nam proponować kolejnych wątków do poruszenia. Pamiętajmy, że nasz rozmówca jest uprzywilejowany i to on moderuje spotkanie oraz zakres merytoryczny rozmowy. To potencjalny pracodawca potrzebuje od nas więcej informacji, niż my od niego. Pod koniec większości rozmów rekrutacyjnych mamy jednak możliwość zadania kilku pytań. Nie jest jednak dobrze widziane zasypywanie wówczas rozmówcy zagadnieniami, które niekoniecznie mają nierozerwalny związek z tematem spotkania. Ograniczmy się do kilku 2-4 pytań precyzujących naszą wiedzę o stanowisku, na które aplikujemy – będzie to pozytywnie odebrane, a w przypadku zainteresowania naszą kandydaturą na pewno na dalszych etapach pracodawca będzie stopniowo odkrywał swoje karty.
  • Pod żadnym pozorem nie należy tracić wiary we własne siły, nawet w sytuacji, gdy scenariusz spotkania znacząco odbiega od naszych założeń. Nawet jeśli tego nie czujemy, wytrawny rekruter odczyta nasze emocje z twarzy. Idąc dalej, taktyka zaskakiwania rozmówcy jest często praktykowana właśnie po to, aby wybić przygotowanego kandydata z jego rytmu i sprawdzić reakcje i zachowanie w nowej sytuacji. Pamiętajmy, że nasz rozmówca najprawdopodobniej odbywa wręcz hurtowo spotkania podobne do naszego, a więc mogą go nie interesować standardowe i klasyczne formuły. Część informacji uzyska z naszego CV, a część z nich określane często zwrotem „social skills” zweryfikuje choćby wyrywkowo podczas dyskusji. 
  • Merytoryka wypowiedzi jest stosunkowo mało istotna biorąc pod uwagę nasze zachowanie. Wcześniej przytoczone social skills i wykazywanie odpowiednio wyważonego zainteresowania są w stanie przykryć niedostatki wiedzy lub doświadczenia ale musimy tutaj bardzo uważać. Nie wiemy, czy na kolejnym etapie nie spotkamy się z testami wiedzy specjalistycznej, gdzie wszelkie uśmiechy do kartki nie zdadzą się na nic…
Autor:
Bartosz Kozłowski