Superwoman w sekretariacie

Czas czytania
1 minute
Przeczytałeś już

Superwoman w sekretariacie

Daje się zauważyć, że niektóre zawodowe asystentki-sekretarki „cierpią” na pewien charakterystyczny syndrom. Otóż wiadomo, że wykonują one profesję opartą na wspomaganiu pracy innych (lub innego czy innej), a więc pomaganie, rozwiązywanie problemów jest niemalże ich drugą naturą. Jednak znaczna ich część dała sobie wmówić, że muszą umieć rozwiązać każdy problem i odpowiedzieć na każde pytanie.

Wynika to być może z ich przekonań na temat swojej roli zawodowej, wg których muszą być w stanie pomóc szefowi wyjść z każdej opresji i załatwiać sprawy niemożliwe do załatwienia. Ideały te są z pewnością szczytne, jednak dobrze byłoby zachować granice, aby nie nadwerężyć swojej równowagi psychicznej.

Dlaczego dzieje się tak, że menedżerowi wolno nie wiedzieć, wolno nie umieć, a sekretarce-asystentce nie? Przecież ona ma zazwyczaj znacznie mniej możliwości niż menedżer. Czy chodzi o to, że ma większą presję ze strony tegoż menedżera? Niekoniecznie wyrażoną wprost, może nawet nieobecną po stronie menedżera, ale tkwiącą mocno w jej głowie w postaci silnej ambicji „dorównania” innym grupom zawodowym. Tymczasem nie ma żadnej obiektywnej potrzeby dorównywania, ponieważ role i funkcje różnych stanowisk są inne, nie dadzą się zmierzyć na jednej skali.

Przejawem prawdziwego dowartościowania siebie nie jest rywalizacja z innymi, ale umiejętność wyznaczenia granicy własnych kompetencji i nie pozwolenie na wmówienie sobie na przykład tego, że muszę umieć poprawiać błędy merytoryczne po prawnikach. Nie, nie muszę. I nie muszę też podejmować żadnych decyzji związanych z zarządzaniem, czy jakichkolwiek innych, które nie dotyczą bezpośrednio mojego stanowiska i przydzielonych mu uprawnień. Jeśli szef popadnie w kłopoty przez własną niewiedzę, nie mogę pozwolić sobie wmówić, że to ja nie dostarczyłam mu wszystkich potrzebnych danych do podjęcia dobrej decyzji (choć oczywiście nie zawsze należy obwieszczać głośno swoją niezgodę).

Kompetencja zawodowa sekretarki-asystentki polega również na tym, że potrafi ona jasno powiedzieć: zrobię to „na jutro”, ale potrzebuję tego, tego i tego. Lub: nie wiem tego, przekracza to moje kompetencje (jeśli rzeczywiście tak jest i jeśli tych kompetencji nie można uzupełnić w kilka godzin). Kompetencje nawet najlepszego menedżera mają swoje granice, warto więc pozwolić sobie na własne granice, zwłaszcza, że obszary wiedzy i umiejętności typowo sekretarsko-asystenckich w naszych czasach są imponująco szerokie.
 
Autor:
Redakcja