Zwracanie się do siebie w pracy

Czas czytania
2min.
Przeczytałeś już

Zwracanie się do siebie w pracy

Ostatnio bardzo popularne, wręcz modne stało się szybkie przechodzenie na zwracanie się do siebie po imieniu. Nie dotyczy to tylko zwracania się do kolegów z pracy, ale również do wyższych rangą osób oraz klientów.

Łatwo zaobserwować, zwłaszcza wśród handlowców (np. sprzedawców usług finansowych) częste zwracanie się Pani Ewo, Panie Adamie czy nawet Pani Aniu, Panie Sławku już podczas pierwszej rozmowy telefonicznej, nawet gdy nie znają rozmówcy osobiście.

Czy to jest właściwe zachowanie? Czy pozwoli ono im skrócić dystans, zbliżyć się do klienta? Czy może takim zachowaniem mogą urazić tę drugą osobę?

Zobaczmy, co na ten temat mówi nam etykieta biznesu.

Kto komu proponuje przejście na Ty?
Zgodnie z zasadami etykiety, z propozycją rezygnacji z tytułowania per pan, powinna wyjść na gruncie towarzyskim: osoba starsza do młodszej, kobieta do mężczyzny, a na gruncie zawodowym: szef do swojego podwładnego, pracownik zajmujący w strukturze firmy wyższe stanowisko do zajmującego niższe, klient do swojego kontrahenta/doradcy/usługodawcy itp.
Dlatego handlowiec z powyższego przykładu dzwoniąc do swojego klienta nie powinien jako pierwszy zwracać się do niego po imieniu, gdyż w ten sposób łamie podstawową zasadę etykiety biznesu. Ponadto, jeśli klient poczuje się dotknięty taką formą zwracania się do niego, może to mieć znamienne, pejoratywne skutki biznesowe!

Jeśli szef zwraca się do swojej asystentki „Pani Zosiu”, to czy ona może zwracać się do niego „Panie Andrzeju”?
Zwracanie się do swojej asystentki formą pani + imię jest dość częstym zjawiskiem i równie często osoby podległe nie mają pewności jak one mogą się zwracać do swojego przełożonego. Zasady etykiety biznesowej mówią jasno, wyłącznie osoba na wyższym stanowisku, w tym przypadku szef, może zaproponować zwracanie się do siebie po imieniu. Nawet jeśli szef/szefowa mówi do nas „pani Zosiu”, nie upoważnia nas to do zwracania się do niej/niego w analogiczny sposób. Dla nas ona/on jest nadal „panem dyrektorem”/”panią dyrektor”.

Natomiast, jeżeli pracujemy w firmie, gdzie wszyscy lub prawie wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, niezależnie od stanowiska i podległości służbowej, często bez poprzedzającego imię pan/pani pamiętajmy o ważnej zasadzie: – mimo iż jesteśmy z naszym szefem na Ty, to przy kliencie czy gościu firmy zwracamy się do niego „panie dyrektorze”, „pani dyrektor”, „panie mecenasie” itp. Zasada ta dotyczy zarówno bezpośredniego zwracania się do przełożonego przy innych osobach z zewnątrz firmy, jak i rozmów telefonicznych w obecności tych osób oraz gdy mówimy klientowi o naszym przełożonym. Np. „panie dyrektorze ma pan gościa”, „proszę spocząć, pani dyrektor za chwilę pana poprosi” itp.

Co zrobić jeśli nie chcemy przejść na Ty?
Oczywiście nie mamy obowiązku przechodzić na „Ty” z każdym, kto nam to zaproponuje. I z drugiej strony, jeśli to my jesteśmy osobą w wyższej randze, również nie mamy obowiązku proponować każdemu zmiany sposobu zwracania się do siebie.
Jeśli jednak ktoś nam proponuje przejście na Ty, a my czujemy, że jeszcze nie jest to dobry moment na zmianę sposobu zwracania się do siebie i wiemy, że będziemy czuły się skrępowane zwracając się w ten sposób do danej osoby, możemy delikatnie odmówić np. w ten sposób „proszę wybaczyć, ale nie godzi się do Pani/Pana zwracać się w ten sposób”. Jeśli natomiast propozycja wychodzi od mniej dostojnej osoby np. od kolegi z pracy, możemy spróbować takiej np. odpowiedzi: „Będzie jeszcze lepsza okazja, aby to zrobić”.

Warto jednak dobrze poznać kulturę organizacyjną firmy, w której pracujemy czy styl bycia klientów, by odmawiając przejścia na mniej formalną formę zwracania się do siebie nie stworzyć wrażenia niedostępnej, surowej, sztywnej osoby lub proponując - nie sprawić wrażenia, że chcemy szybciej skrócić dystans, spoufalić się.

www.activena.pl

Autor:
Dorota Szcześniak-Kosiorek